Projekt morze – Etap Pierwszy

Siemanko ponownie. Wracam po krótkiej wakacyjnej przerwie na rower. W tym wątku opiszę Wam jak przebiegła mi połowa wyjazdu rowerowego, którego celem było zobaczyć morze, no i udało się choć były momenty zwątpienia, ponieważ trasa uległa drobnym korektą w trakcie jej pokonywania a google maps nie zawsze chciało współpracować. Jestem kolarzem amatorem jeśli w ogóle mogę pisać o sobie „kolarz”. Lepszym określeniem byłoby „niedzielny rowerzysta”. Pomimo wszystkich tych przeciwności jestem zadowolony z efektów, ale o tym poniżej:

Wystartowałem w poniedziałek, pogoda nie rozpieszczała chodź we Włocławku około godziny 8:20 (kiedy wyjechałem) było jakieś 15 stopni. Bateria w telefonie 100%, nawigacja on i ruszamy… Na początku zacząłem powoli, z racji że miałem do pokonania odcinek miejski, który najmniej lubię, tempo nie było duże. Dziury i krawężniki na których zaskoczyłem się już kilka razy nie sprzyjały zwiększeniu tempa. Nasuwa mi się jeden wniosek, most włocławski jest swoistą katorgą dla osoby podróżującej na rowerze szosowym, ale nie o tym…

Droga na most
Droga na most

Kolejny mini etap to ulica Grodzka i zjazd w kierunku Bobrownik. Wszystko ładnie, pięknie wiatr w plecy można się się rozpędzić, myślę jest nieźle.

Zjazd na Bobrowniki
Zjazd na Bobrowniki

Następne kilometry w kierunku przeprawy promowej w Nieszawie pamiętam jako przyjemne odczucia, szlak leśny, osłonięty od wiatru, jedyny minus to kręta droga, ruch był natomiast znikomy także nie musiałem być spięty.

Przejazd obok przeprawy promowej
Przejazd obok przeprawy promowej

Teraz pierwszy dłuższy postój. Na liczniku około 40 km. Uzupełniam energię kanapką i bananami. Odczuwam pierwsze drętwienie karku  i okolic, które trzymamy na siodełku. Poniżej filmik.

Jest 60 kilometr i za sprawą nawigacji wjechałem na jakiś poboczne dróżki z nawierzchni żwirowej. Jak się pewnie domyślacie musiałem zawrócić do pierwotnej trasy, kosztowało mnie to co najmniej 20 minut, jednak przecież miałem ten komfort. Z nikim się nie ścigałem. Ten odcinek wspominam niezłe, prędkości przyzwoite, ogrom spalonych kalorii i lekki głód.

Pomylona droga
Pomylona droga

Chciałoby się rzec w końcu… Gru… Nie jednak Golub-Dobrzyń, ładne miasteczko druga dłuższa przerwa na jedzonko. Wtedy myślałem że zostały tylko 35-40 kilometry i jestem w hotelu gdzie będę nocował i szykował się do drugiego dnia zmagań. Poniżej kilka zdjęć z Golubia:

Golub-Dobrzyń centrum
Golub-Dobrzyń centrum
Golub-Dobrzyń zamek
Golub-Dobrzyń zamek
Mój rowerek w Golubiu
Mój rowerek w Golubiu
zachmurzone niebo nad Golubiem
zachmurzone niebo nad Golubiem

Chwila oddechu, ruszam dalej. Na tym etapie nie było czasu na zwiedzanie . Zmęczenie daje się we znaki. Chęć zjedzenia ciepłego posiłku też. No cóż już nie wiele zostało… Wjechałem na drogę numer 534 i zaczęła się jazda pod wiatr w porywach 24-25km na godzinę. Jednym słowem dramat. Ten odcinek wymęczył mnie bardziej niż wszystkie wcześniejsze razem wzięte.

Droga do Grudziądza
Droga do Grudziądza

Mniej więcej na tym etapie rozładował mi się telefon. Musiałem kierować się znakami. Wjechałem na jakieś poboczne dróżki w których ledwo mieścił się jeden samochód o wymijaniu nie było mowy. W dodatku energii z biegiem czasu ubywało, a ukształtowanie terenu zdawało się być ciągle pod górkę… Jednak gdybym się wtedy poddał śmiałbym się sam z siebie, mogłem porostu zwolnić i tak też zrobiłem.

Prawie u celu, brak nawigacji
Prawie u celu, brak nawigacji

Podsumowując, licznik zatrzymał się na 145 kilometrze. Dojechałem godzina 17:20, czyli cała przyjemność trwała 9 godzin z postojami, czasem przeprawą pieszą. Zameldowałem się w hotelu, odnowa biologiczna, jedzenie i sen. W głowie jedna myśl:

Jutro będzie podobnie, tylko wyjdą zakwasy.

Jakość dróg pozostawiała wiele do życzenia… Do teraz nie wiem jak udało się bez „kapcia”. Jedno wiem na pewno. Dużo pomogła tutaj opona 25c w przypadku cieńszego odpowiednika byłoby ciężej ze zbieraniem drgań z nierównej nawierzchni. Problemów z przyczepnością kół nie odnotowałem, jednak tego dnia opadów nie było.

Podziel się, jeśli chcesz:
0